Mimo odmienności kultur i celów wszystkie kultury traktują ćwiczenie fizyczne jako coś więcej niż produkowanie sprawności.
Ciało jest narzędziem kształcenia charakteru, percepcji, samokontroli i zdolności działania.
Zawsze uważałem, że warto zgłębiać przeszłość aby móc lepiej rozumieć terażniejszość, wiedzieć skąd wywodzą się koncepcje, którymi posługujemy się dzisiaj. Nie oznacza to oczywiście, że historyczne idee nie powinny ewoluować albo że nie należy z czasem wykraczać poza nie. Warto jednak wiedzieć, jakie są korzenie współczesnych pomysłów (o ile są takowe), co zmieniało się na przestrzeni lat, co przetrwało próbę czasu, a co nie i jak ewoluował dany proces myślowy.
Od początku swoich zainteresowań jogą, bulwersowały mnie buńczuczne i oderwane od rzeczywistości deklaracje jej nauczycieli i propagatorów. Joga jako jedyna miała łączyć ciało i umysł w jedność. Jako jedyna miała gwarantować zdrowie, brak urazów, skupienie się na oddechu itp.
Trenowałem karate i to bardzo intensywnie i uważałem, że jedność ciała i umysłu, to raczej stan konieczny dla adepta sztuk walki, a bez synchronizacji ruchu z oddechem, nie da się za dużo osiągnąć. Koncentracja? Spróbujcie robić mocno obciążające układ ruchu i układ nerwowy ćwiczenia bez koncentracji – prosta droga do zakończenia kariery. A walka? Tu dopiero dzieją się cuda. Uważność jest na najwyższym poziomie. Do tego dochodzi odpowiedzialność za siebie i za sparringpartnera. Tak samo dzieje się we wszystkich innych aktywnościach ludzkich, które realizowane są na wysokim poziomie zaangażowania.
Skłoniło mnie to wszystko, do głębszego zainteresowania się tak historią kultury fizycznej, jak i ideami jej przyświecającymi na przestrzeni wieków i kultur. Wiedząc, że pretensje jogi są nieuzasadnione, zaczytując się w opracowaniach o taoizmie, buddyzmie, różnych mistycyzmach i o sztukach walki, pomijałem dość długo historię i specyfikę europejskich dokonań na tym polu. I jak zwykle, okazało się słusznym stwierdzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie”.
Pokusiłem się więc o zestawienie (wybiórcze i mocno niepełne) różnych tradycji kultury fizycznej (w tym i europejskiej), które prowadzi do ciekawych wniosków:
Mimo odmienności kultur i celów wszystkie kultury traktują ćwiczenie fizyczne jako coś więcej niż produkowanie sprawności.
Ciało jest narzędziem kształcenia charakteru, percepcji, samokontroli i zdolności działania.
Nie tworzą tradycje te jednak jednej, zgodnej doktryny. Grecka paideia, europejska gimnastyka wychowawcza, system Musashiego czy Bushidō, joga klasyczna i indyjskie kultury wojowników, czy chińskie kung fu, odpowiadają na różne pytania. Można je połączyć dopiero po świadomym oddzieleniu elementów uniwersalnych od religijnych, nacjonalistycznych i militarnych uwarunkowań epok w których funkcjonowały.
W klasycznym ujęciu gimnastyka była częścią paidei – formowania całego człowieka i obywatela. Jej celem nie była wyłącznie sprawność, lecz rozwijanie aretē: dzielności, doskonałości właściwej człowiekowi i zdolności należytego spełniania swojej roli.
Z tym łączy się idea kalokagathii: zespolenia tego, co piękne, dobre, szlachetne i właściwie ukształtowane. Nie oznaczała ona prostego kultu atrakcyjnego ciała. Forma cielesna miała być widzialnym wyrazem ładu, wychowania i charakteru.
Platon zestawia gimnastykę z mousikē – szeroko rozumianym kształceniem przez muzykę, poezję, opowieść i kulturę intelektualną.
To ważne uzupełnienie Musashiego i Héberta: siła charakteru wymaga nie tylko hartowania, ale również nadawania sile etycznego kierunku. Analiza platońskiej równowagi gimnastyki i wychowania umysłowego
Arystoteles uznawał gimnastykę za część wychowania i źródło odwagi, ale krytykował trening nadmierny, przedwczesny oraz podporządkowany wyłącznie zwycięstwu sportowemu.
Jego stanowisko jest bliskie dzisiejszemu rozumieniu długofalowego rozwoju: więcej nie zawsze znaczy lepiej, a zdolność znoszenia obciążenia nie dowodzi jeszcze, że obciążenie jest właściwe. Arystoteles, Polityka, księga VIII
Sokrates krytykuje zaniedbywanie ciała, ponieważ człowiek nie wie, kiedy życie postawi przed nim wymaganie przekraczające codzienny komfort. Sprawność:
Ksenofont pokazuje ćwiczenie jako stały element codziennego życia, a nie wydzieloną aktywność sportową. Ksenofont, Wspomnienia o Sokratesie
Galen przesuwa akcent z charakteru i obywatelskości ku higienie:
W ten sposób antyk dostarcza dwóch uzupełniających perspektyw: wychowawczej – Platon, Arystoteles i Ksenofont – oraz medycznej, reprezentowanej przez tradycję hipokratejsko-galeniczną. Historia zasady „ćwiczenie jako lekarstwo”
| Tradycja | Zasadniczy cel ćwiczenia | Najważniejszy wkład |
| GutsMuths | Wszechstronne wychowanie młodzieży | Naturalne ruchy, gry, zdrowie, odwaga, dopełnienie edukacji intelektualnej |
| Ling | Racjonalne i systematyczne kształcenie ciała | Anatomia, kontrola ruchu, profilaktyka, gimnastyka pedagogiczna i lecznicza |
| Jahn | Formowanie wspólnoty i obywatela | Ćwiczenie zbiorowe, dyscyplina, sprawność, tożsamość społeczna |
| Hébert | Przygotowanie do realnego działania | Wszechstronność, ruch naturalny, odwaga, altruizm i użyteczność |
| YMCA | Integralny rozwój człowieka | Jedność ducha, umysłu i ciała, współpraca, odpowiedzialność i służba |
Musashi zgodziłby się z europejskimi pedagogami w kilku zasadniczych sprawach:
Różnica leży przede wszystkim w celu. Dla Musashiego ostatecznym sprawdzianem jest zwycięstwo w konflikcie. Dla:
Musashi wnosi natomiast wyjątkowo silnie rozwinięte zagadnienia percepcji, rytmu, adaptacji, opanowania emocjonalnego i działania pod presją.
Najważniejszym wnioskiem z badań Singletona, Sjomana, Altera i De Michelis jest to, że współczesna joga ćwiczeniowa nie jest prostym, niezmienionym przekazem starożytnego systemu pozycji.
Powstawała poprzez spotkanie:
Sjoman pokazał znaczenie środowiska pałacu w Mysore, tamtejszej kultury gimnastycznej oraz rękopisu Śrītattvanidhi zawierającego 122 przedstawienia āsan. N.E. Sjoman, The Yoga Tradition of the Mysore Palace
Singleton osadził jogę posturalną w międzynarodowym ruchu kultury fizycznej. Alter pokazał jej relacje z medycyną, nauką, nacjonalizmem i indyjskimi praktykami siłowymi. De Michelis opisała nowoczesną jogę jako zjawisko bardziej sprywatyzowane, skomercjalizowane i zmedykalizowane niż liczne formy przednowoczesne.
Wniosek nie powinien zapewne brzmieć: „nowoczesna joga jest fałszywa”. Trafniejsze będzie stwierdzenie iż nowoczesna joga posturalna jest rzeczywistą, lecz stosunkowo młodą, nie do końca przemyślaną syntezą, która została przedstawiona jako znacznie starsza i bardziej jednolita, niż wskazują źródła.
Po odsunięciu różnic religijnych, narodowych i historycznych można wyodrębnić wspólną filozofię integralnej, współczesnej kultury fizycznej.
Ciało, umysł, emocje, postawa moralna i relacje społeczne wzajemnie na siebie oddziałują. Nie oznacza to magicznej jedności, lecz praktyczną współzależność.
Wygląd, wynik i demonstracja sprawności są wtórne wobec zdolności działania, zdrowia, autonomii i charakteru.
Człowiek powinien rozwijać:
Hébert, YMCA i grecka idea obywatelska dodają Musashiemu konieczny wymiar etyczny: nie tylko „czy potrafisz?”, ale także „komu i czemu służy twoja zdolność?”.
Kontrolowane spotkanie z ciężarem, lękiem, zmęczeniem, złożonością i niepowodzeniem może rozwijać charakter. Trudność musi być jednak proporcjonalna, sensowna i podporządkowana rozwojowi.
Praktykujący ma stopniowo lepiej rozumieć własne ciało, samodzielnie oceniać sytuację i brać odpowiedzialność za decyzje.
Wyuczona forma jest etapem. Ostatecznie człowiek powinien umieć wykorzystać zasadę w nowej, nieprzewidzianej sytuacji.
Widzenie, czucie, orientacja, ocena ryzyka i świadomość otoczenia są równie istotne jak siła mięśni.
Rozwój jest wynikiem lat rzetelnej pracy, nie krótkiego programu transformacyjnego.
Dyscyplina bez umiaru może zmienić się w autodestrukcję. Arystoteles i Galen uzupełniają heroiczne tradycje wojowników o zasadę dawkowania, zdrowia i długowieczności.
Platońska mousikē, grecka filozofia, model YMCA oraz europejska pedagogika wskazują, że trening powinien współistnieć z historią, sztuką, nauką, etyką i samopoznaniem.
Grupa może uczyć współpracy, odpowiedzialności i służby. Nie powinna jednak stawać się narzędziem nacjonalizmu, sekciarstwa, kultu nauczyciela lub wymuszonego konformizmu.
W ujęciu niewyznaniowym może ona obejmować:
Nie wymaga to przyjmowania indyjskiej metafizyki, kultu bóstw ani twierdzeń o „subtelnych energiach”.
Moim zdaniem najbardziej spójną formułą dla współczesnej kultury fizycznej nie byłaby ani „zachodnia joga”, ani mechaniczny zlepek ćwiczeń z różnych kultur. Można by ją określić jako:
Integralną kulturę praktyki – system wszechstronnego kształcenia człowieka poprzez ruch, siłę, dyscyplinę, refleksję i odpowiedzialność.
Jej klasyczny, europejski kręgosłup mogłyby tworzyć:
GutsMuths i Ling dostarczają pedagogiki oraz metody. Jahn – wspólnoty, ale również historycznego ostrzeżenia. Hébert – użyteczności i altruizmu. YMCA – integralności ciała, umysłu i ducha. Musashi – percepcji, strategii i autonomii. Indie – dyscypliny uwagi, nieprzywiązania, pracy z oddechem oraz świadomości, że praktyka może obejmować całe życie.
Najkrócej można to zamknąć w formule:
Taka synteza jest historycznie uczciwsza niż odwoływanie się do jednej rzekomo czystej tradycji, a zarazem bardzo dobrze odpowiada idei Drogi ku doskonałości, której nigdy nie posiada się raz na zawsze.
Oczywiście idea taka jest adresowana do osób, które czują, że w przypadku praktyki fizycznej, potrzebują czegoś więcej niż to, co oferują głośne fitness kluby czy jazgotliwe siłownie. Samo określenie „fitness” nie bardzo pasuje z wielu względów, do określenia tak ujętej kultury fizycznej, kultury ciała, umysłu i ducha.
Jeszcze jedna kwestia, wspomniana już wcześniej użyteczność. Myślę, że Pehr Henrik Ling dokonał trafnego podziału na cztery podstawowe obszary: pedagogiczny, medyczny, wojskowy, estetyczny. Ćwiczenie tylko dla pięknego ciała, robienie łagodnej jogi, bieganie tylko dla kolejnych rekordów itp., to oczywiście też jakieś wybory. Moim skromnym zdaniem jednak, głównym kierunkiem działania powinna być umiejętność walki. Gimnastyka pedagogiczna powinna zajmować głównie kadry nauczające. Kwestie medyczne są ściśle powiązane z rozwojem umiejętności walki, zwłaszcza z rechabilitacją urazów, ran, z dietą, z regeneracją potreningową, z przywracaniem formy po chorobie. Kwestie estetyczne traktowałbym jako dodatek, efekt uboczny bycia aktywnym i sprawnym.
Zresztą, w szerszym kontekście, kiedy weźniemy pod uwagę, że najważniejsza jest droga, to każda wypracowana umiejętność zdaje się być efektem ubocznym przemierzania przez nas obranej drogi.
Trudno dziś nie zauważyć, że współcześnie, tego typu idee (przynajmniej w kulturze zachodniej, czy tzw. zamerykanizowanej) nie mają dobrego gruntu do rozwoju. Tym bardziej zachęcam, do poświęcenia czasu na głębszą refleksję, świat bowiem zmienia się niubłaganie, a historia kołem się toczy i podejrzewam, iż już niebawem, sprawność fizyczna, dyscyplina, sprawny umysł, twardy charakter i solidne zdrowie mogą okazać się niezbędnymi dla przetrwania elementami.
Pominąłem, choć zdaję sobie sprawę z ich znaczenia, wiele różnych postaci, które równie głęboko wpłynęły na współczesny kształt kultury fizycznej w tym i tańca współczesnego oraz różnych szkół ruchu. Zdecydowanie warto byłoby uwzględnić François Delsarte, Genevieve Stebbins, Eugena Sandowa, Josepha Pilatesa, Rudolfa Labana, Isadorę Duncan, Ruth St. Denis. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż Delsarte był przede wszystkim teoretykiem ekspresji scenicznej, natomiast Genevieve Stebbins przekształciła jego idee w rzeczywisty system kultury fizycznej.
François Delsarte (1811–1871) nie stworzył systemu gimnastycznego porównywalnego z metodami Linga, Jahna czy Nachtegalla. Zajmował się głównie śpiewem, deklamacją, gestem i zależnością pomiędzy stanem wewnętrznym a jego cielesnym wyrazem.
Najważniejsze elementy jego podejścia to:
Jego znaczenie polega więc na przesunięciu pytania z: „jak wykonać ruch?” na: „co ruch wyraża i z jakiej intencji wynika?”
Amerykański delsartyzm stał się następnie jednym z ważnych źródeł gimnastyki estetycznej, edukacji aktorskiej i rodzącego się tańca nowoczesnego. Trzeba jednak pamiętać, że późniejszy „system Delsarte’a” był w dużej mierze dziełem jego uczniów i popularyzatorów, często znacznie odchodzących od pierwotnego nauczania.
Stebbins (1857–1934) nie ograniczyła się do popularyzowania Delsarte’a. Połączyła:
Tak powstała jej Harmonic Gymnastics — gimnastyka harmoniczna. Było to podejście dość odmienne od wojskowo-szkolnej gimnastyki Jahna czy Nachtegalla: mniej komend i musztry, więcej płynności, indywidualnego odczuwania, oddechu i ekspresji.
Jej książki, m.in. Society Gymnastics and Voice-Culture oraz Dynamic Breathing and Harmonic Gymnastics, tworzyły pełny program kultury fizycznej, estetycznej i psychicznej. Egzemplarz Society Gymnastics.
Badania historyczne wskazują, że Stebbins współtworzyła grunt, z którego wyrastały późniejsze formy tańca estetycznego i nowoczesnego. Jej działalność wiązana jest m.in. z wczesnym rozwojem Ruth St. Denis i Isadory Duncan.
Stebbins okazuje się w tej kwestii szczególnie ważna. Mark Singleton zalicza jej gimnastykę harmoniczną do zachodniej kultury ruchowej, która przygotowała grunt pod recepcję jogi posturalnej.
Jeszcze przed rozpowszechnieniem ćwiczeniowej jogi Zachód znał już bowiem systemy łączące:
Dlatego część praktyk, które w XX wieku zaczęto przedstawiać jako charakterystyczne dla jogi, była dla zachodnich odbiorców znajoma dzięki gimnastyce harmonicznej, kulturze oddechu, tańcowi i systemom ekspresyjnym. Jest to jeden z istotnych wątków książki Singletona Yoga Body. Opis wydawnictwa Oxford University Press
Nie oznacza to, że Stebbins „stworzyła współczesną jogę”. Trafniej powiedzieć, że współtworzyła zachodni język ruchu, oddechu i harmonii, za pomocą którego joga została później przekształcona i spopularyzowana.
| Postać/nurt | Pozycja w kulturze fizycznej |
|---|---|
| Ling, Nachtegall, GutsMuths | systematyczna edukacja fizyczna |
| Jahn | gimnastyka wspólnotowa i narodowa |
| Sandow | siła, sylwetka i trening progresywny |
| Hébert | sprawność naturalna i użyteczność |
| Delsarte | intencja, ekspresja i znaczenie gestu |
| Stebbins | oddech, płynność, ekspresja i integracja psychofizyczna |
| Pilates | kontrola, precyzja i organizacja ciała |
| Laban, Duncan, St. Denis | rozwój nowoczesnej ekspresji ruchowej |
| Zapasy i boks | kontakt, presja oraz praktyczna weryfikacja działania |
Delsarte byłby więc ważnym prekursorem teoretycznym, natomiast Stebbins – pełnoprawną przedstawicielką kultury fizycznej – szczególnie istotną dla gimnastyki miękkiej, pracy z oddechem, movementu, tańca oraz nowoczesnej jogi posturalnej.
Ich dorobek trzeba oddzielić od historycznej otoczki metafizycznej. Delsarte ujmował człowieka w chrześcijańskiej strukturze ciała, umysłu i ducha, natomiast Stebbins posługiwała się językiem „siły nerwowej”, harmonii kosmicznej, magnetyzmu i duchowego oddziaływania. Nie były to pojęcia naukowe we współczesnym znaczeniu.
Do nowej koncepcji warto przejąć zatem:
Nie trzeba natomiast przejmować ich kosmologii ani dziewiętnastowiecznych wyjaśnień fizjologicznych.
Konkludując: Stebbins uzupełnia Linga o swobodę, Sandowa o wrażliwość, Héberta o ekspresję, a Pilatesa poprzedza w połączeniu kontroli, oddechu i świadomego ruchu. Mogłaby zatem reprezentować zapomniane europejsko-amerykańskie źródło tego, co dziś nazywamy pracą body-mind, w tym i tańca współczesnego oraz różnych innych szkół tańca. Oczywiście jak już wspomniałem wcześniej, cała właściwie kultura fizyczna, tworzona w różnych czasach, w różnych kulturach winna być określana jako body-mind a cząsto nawet body-mind-spirit.
Fascynujące jest odkrywanie historii kultury fizycznej, czegoś, co (najczęściej bezpodstawnie) wydaje się nam produktem współczesnej kultury masowej. Z jednej strony okazuje się bowiem, że to, co wydaje się takie nowe, sięga korzeniami 2-3 tysiące lat wstecz, z drugiej zaś – to czemu przypisujemy starożytność w pochodzeniu, okazuje się być czymś stosunkowo nowym (nie mylić z nowoczesnym).
Każdy z poruszonych tutaj wątków możnaby rozbudować, dodać wiele pominiętych ale nie taki jest cel. Celem jest zdefiniowanie na nowo kultury fizycznej, nowoczesnej, opartej na nauce ale też zakorzenionej głęboko w historii. Kultury fizycznej, która nie jest tylko dbaniem o piękną rzeźbę, biciem rekordów, epatowaniem sprawnością, czy niesamowitymi zakresami ruchu. To ma być system, który rozwija wszechstronnie ciało, pozwalając zadbać o zdrowie i dobrą formę do późnej starości. Jednocześnie ma nas otwierać na świat, na budowanie siebie jako człowieka wielowymiarowego, kulturalnego, zdyscyplinowanego, autonomicznego, nie przywiązanego do komfortu, radzącego sobie w trudnych sytuacjach, nie dającego sobie w kaszę dmuchać, oczytanego, krytycznego i świadomego swojego ciała, swoich potrzeb. Ale o tym w kolejnych wpisach.